9-latka po udarze wróciła do zdrowia. Kluczowa była błyskawiczna akcja lekarzy z Lublina
Szybka diagnoza, natychmiastowy transport i skoordynowane działania dwóch zespołów medycznych – to one przesądziły o szczęśliwym finale dramatycznej historii 9-letniej pacjentki, która w połowie marca trafiła do szpitala z objawami udaru mózgu.
To była walka z czasem, w której liczyła się każda minuta. W połowie marca do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie trafiła 9-letnia dziewczynka z podejrzeniem udaru. Jeszcze tego samego wieczoru nagle straciła równowagę, przewróciła się. Pojawiły się tez u niej objawy niedowładu oraz zaburzenia mowy.
Lekarze od razu podjęli działania. – Zaraz po otrzymaniu wiadomości skontaktowałam się z lekarzami dyżurnymi z USK nr 4 by powiadomić ich o potencjalnej potrzebie interwencji – relacjonuje lek. Klaudia Szukała z Oddziału Neurologii Dziecięcej.
Szybka diagnostyka była kluczowa, ale nie obyło się bez trudności. Ze względu na wszczepiony rozrusznik i zastawkę serca nie było możliwe wykonanie rezonansu magnetycznego. Zespół zdecydował się więc na pilne badania tomografii komputerowej i angio-TK.
Badanie potwierdziło najgorsze – skrzeplinę w jednej z tętnic mózgowych. Dziewczynka została natychmiast przetransportowana do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie, gdzie czekał już zespół udarowy.
– Na wystąpienie udaru mogła wpłynąć wada serca, którą ma dziewczynka – ocenia lek. Justyna Kmieć, neurolog pełniąca wówczas dyżur.
Zapadła decyzja o przeprowadzeniu trombektomii mechanicznej – skomplikowanego zabiegu polegającego na usunięciu skrzepliny z naczynia. Choć procedura ta jest standardem u dorosłych, u dzieci wykonywana jest niezwykle rzadko i stanowi duże wyzwanie.
– Wykonanie zabiegu u 9-latki wymagało dobrania odpowiednich cewników. Udało się usunąć cały materiał zatorowy z tętnicy środkowej mózgu – podkreśla dr n. med. Łukasz Światłowski.
Zabieg trwał zaledwie 30 minut. Kluczowe znaczenie miało tempo działania oraz pełna mobilizacja zespołów z obu placówek.
– Dzięki sprawnej współpracy udało się wykonać zabieg w oknie czasowym oraz zapobiec rozprzestrzenianiu się zmian niedokrwiennych – mówi lek. Michał Pytlak.
Efekt? Dziewczynka wróciła do sprawności, a lekarze podkreślają, że w takich przypadkach liczy się przede wszystkim czas.
Udar u dzieci to wciąż rzadkie zjawisko – występuje u kilku–kilkunastu na 100 tysięcy rocznie. Specjaliści zauważają jednak, że przypadków przybywa.
– Bardzo dużą rolę w tych przypadkach odgrywa czas, w którym zostanie wykonany zabieg trombektomii od momentu wystąpienia pierwszych objawów. Optymalne okno czasowe wynosi sześć godzin – podkreśla dr hab. n. med. Magdalena Chrościńska-Krawczyk, prof. Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, lekarz kierujący Oddziałem Neurologii Dziecięcej USD.


fot. lek. Justyna Kmieć

