niedziela, 1 marca, 2026
LublinPracaWiadomości

Roboty coraz śmielej wchodzą na rynek pracy. Ekspert z Politechniki Lubelskiej: To odpowiedź na braki kadrowe i rosnące koszty

Nie biorą zwolnień lekarskich, nie potrzebują odpoczynku i mogą pracować bez przerwy przez całą dobę. Nic więc dziwnego, że przedsiębiorstwa na całym świecie coraz śmielej inwestują w automatyzację. Robotyzacja przestaje być domeną wielkich zakładów przemysłowych i coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność także w logistyce, usługach oraz codziennym funkcjonowaniu firm.

– Firmy sięgają po roboty z bardzo prostych powodów. Są niezawodne, mogą pracować bez przerw, wykonują monotonne czynności i nie biorą L4 – mówi prof. Arkadiusz Gola, kierownik Katedry Informatyzacji i Robotyzacji Produkcji Politechniki Lubelskiej.

Globalny rynek robotyki w 2025 roku został wyceniony na 51,5 mld dolarów. Analitycy przewidują, że do 2035 roku osiągnie wartość około 200 mld dolarów.

– Przyczyna jest bardzo prosta, koszty pracy są coraz wyższe i na rynku jest coraz trudniej znaleźć osoby gotowe podjąć zatrudnienie w celu realizacji ciężkiej pracy za stosunkowo niewielkie wynagrodzenie. A chodzi tu przede wszystkim o pracowników wykonujących podstawowe, powtarzalne i często wymagające dużego wysiłku fizycznego czynności – podkreśla ekspert. – Prognozy mówią o niedoborze nawet 85 milionów pracowników na świecie do 2030 roku, co oznacza, że w wielu sektorach zwyczajnie nie będzie komu pracować.

Swoje zrobiła też pandemia. – COVID-19 pokazał, jak kruchym zasobem bywa człowiek – mówi naukowiec.

Do niedawna w produkcji dominowały klasyczne roboty przemysłowe, pracujące z bardzo dużymi prędkościami, ale jednocześnie potencjalnie niebezpieczne dla człowieka. Były to roboty, które wymagały wygrodzeń i wykonywały konkretne czynności w obszarze produkcji czy pakowania.

– Dziś najszybciej rozwijającym się segmentem są roboty współpracujące, czyli coboty. Pracują one wolniej, za to są bezpieczne, nie wymagają wygrodzeń, a każdy kontakt z człowiekiem powoduje ich natychmiastowe zatrzymanie – wyjaśnia ekspert.

Na razie ta współpraca jest ograniczona. – Mówimy o robotach współpracujących, ale w praktyce często polega to na tym, że robot stoi obok człowieka i wykonuje „swoje zadanie” – zauważa prof. Gola. – Prawdziwa praca „ręka w rękę” to kwestia czasu. Dodatkowo wkrótce coboty będą sterowane głosem, będą reagowały na polecenia i uczyły się jak ludzie.

– Aby skutecznie wdrożyć te rozwiązania w firmach, muszą być one odpowiednio przygotowane. Chodzi nie tylko o stronę technologiczną, ale przede wszystkim o ludzi – podkreśla naukowiec. – Dziś często wygląda to tak, że nowe technologie po prostu się pojawiają, a wraz z nimi panika i opór wobec zmian. To bardzo mocno wpływa na psychikę i komfort pracy, bo pracownicy boją się tego, czego nie znają – ocenia prof. Arkadiusz Gola i dodaje: – Potrzebne jest wsparcie nie tylko techniczne, ale i mentalne. I tutaj duża rola uczelni, takich jak Politechnika Lubelska, której zadaniem jest nie tylko doradzanie, kiedy i jakie roboty kupić, ale też pomoc we wdrażaniu ich w organizacji i przygotowaniu ludzi na zmiany.

Czy roboty zabiorą ludziom pracę? – Ja bym tego nie nazwał „zabieraniem pracy”. Bardziej chodzi tu o „wypełnienie luki” związanej z brakiem możliwości zatrudnienia odpowiednich pracowników do realizacji konkretnych zadań lub kwestią optymalizacji i zwiększenia efektywności realizowanych procesów. Bo choć roboty stają się elementem codzienności wielu firm, nigdy nie słyszałem, aby dobry pracownik został zwolniony z tego powodu, że firma zdecydowała się zainwestować w zakup i instalację robota. Tacy pracownicy są po prostu przenoszeni do realizacji innych, lżejszych lub ciekawszych prac.

Należy też podkreślić, że są też takie obszary, w których ludzie muszą pracować w szczególnie trudnych warunkach, przy wysokiej temperaturze, dużym zapyleniu czy hałasie. W takich miejscach roboty bardzo skutecznie zastępują człowieka, przejmując zadania uciążliwe i niebezpieczne – mówi ekspert.

Czy więc należy bać się robotyzacji? W moim odczuciu absolutnie nie. Podstawowym elementem rozwoju jest zmiana. Historia pokazuje, że eliminacja miejsc pracy w jednych obszarach powoduje to, że w te miejsca pojawiają się w innych – wcześniej zupełnie nieznanych obszarach, a nowe zawody są naturalną konsekwencją „ducha czasu”. Nigdy więc ktoś kto chce pracować i posiada odpowiednie kompetencje nie pozostanie bez pracy. Ważnym jest tylko aby z odwagą patrzeć w przyszłość i płynnie dostosowywać się do następujących zmian– zwraca uwagę prof. Arkadiusz Gola.

Fot. pixabay – zdjęcie ilustracyjne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.