Mieszkańcy Ciecierzyna grożą blokadą 19-tki. Chcą otwarcia przejazdu pod wiaduktem
To tylko około 50 metrów drogi, ale – jak mówią mieszkańcy – skutki jego zamknięcia odczuwają każdego dnia. Po kilku miesiącach od wprowadzenia zmian w organizacji ruchu w Ciecierzynie zapowiadają protest i nie wykluczają blokady drogi krajowej nr 19.
Mieszkańcy zapowiadają protest przeciwko zamknięciu przejazdu pod wiaduktem w Ciecierzynie. Odcinek został wyłączony z ruchu w październiku ubiegłego roku w związku z budową trasy ekspresowej S19. Dziś – jak podkreślają – w miejscu zamknięcia nie są prowadzone żadne prace, a utrudnienia wciąż obowiązują.
– Mimo że zarówno piesi, jak i autobusy szkolne z dziećmi mogą swobodnie korzystać z przejazdu, a na miejscu nie są prowadzone żadne prace, przejazd pod wiaduktem dla pojazdów pozostaje całkowicie zablokowany – piszą w liście do naszej redakcji.
Chodzi o niespełna 50 metrów drogi. W praktyce – jak relacjonują mieszkańcy – oznacza to jednak codzienne, wielokilometrowe korki w stronę Lublina, Lubartowa i Niemiec. Wskazują na zwiększone spalanie paliwa, straty czasu, większe zanieczyszczenie powietrza oraz problemy lokalnych przedsiębiorców.
Jak wskazuje jeden z kierowców: – Każdego dnia nadrabiamy 15 km, co daje nam w miesiącu przez 20 dni 300 km. Idąc dalej – 3000 km po 10 miesiącach. Ten objazd będzie obowiązywał znacznie dłużej, każdy by to zrozumiał gdyby faktycznie coś tam się działo. Ale jeśli coś się dzieje to drogowcy po prostu zamykają ten wyjazd – dodaje.
Mieszkańcy przygotowali petycję z żądaniem natychmiastowego przywrócenia przejazdu. Ich zdaniem obecna organizacja ruchu jest nie tylko uciążliwa, ale przede wszystkim nieuzasadniona.
– Jesteśmy już na tyle zdesperowani, że jeśli przejazd pod wiaduktem nie zostanie odblokowany, planujemy uruchomić protest w formie blokady głównej nitki obecnej drogi. Mamy nadzieję, że wciąż jest jednak szansa tego uniknąć – mówi Paweł Poleszak, przedstawiciel mieszkańców.
Szczególne obawy budzi obecny wyjazd w rejonie Leonowa. Mieszkańcy twierdzą, że jest on bardziej niebezpieczny niż wcześniejszy przejazd pod wiaduktem. Kierowcy muszą przecinać dwa pasy ruchu, po których poruszają się również ciężkie maszyny budowlane związane z budową S19. Przy skręcie w stronę Lublina dochodzi dodatkowo konieczność przecięcia przejścia dla pieszych.
Alternatywne trasy – jak podkreślają – prowadzą drogami niższej kategorii, które zimą bywają nieodśnieżone i oblodzone. W ich ocenie nie stanowią realnej alternatywy dla codziennych dojazdów do pracy czy szkoły.
Stanowisko w sprawie przedstawiła także Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. W odpowiedzi na wniosek mieszkańców poinformowano, że „zmian w zatwierdzonej organizacji ruchu na obecnym etapie nie jest możliwe”. Jak wyjaśnia GDDKiA, pod wiaduktem „nie ma możliwości zapewnienia ruchu dwukierunkowego”, a ograniczona szerokość jezdni powodowała blokowanie przejazdu przez pojazdy niestosujące się do oznakowania – zwłaszcza w godzinach szczytu.
Dyrekcja podkreśla, że projekt czasowej organizacji ruchu był uzgadniany m.in. z policją i zarządcami infrastruktury kolejowej, a „żadna z opiniujących instytucji nie wniosła zastrzeżeń do konieczności zamknięcia przejazdu pod wiaduktem kolejowym”. Jak dodano, w związku z intensyfikacją prac przy budowie S19 w rejonie obiektu, postulowane zmiany obecnie nie są możliwe.
Mieszkańcy zapowiadają jednak, że jeśli sytuacja się nie zmieni, w najbliższych tygodniach rozpoczną serię protestów. Deklarują, że ich celem „nie jest utrudnianie prac ani eskalacja konfliktu, lecz wymuszenie realnych działań na rzecz bezpieczeństwa mieszkańców”, które – jak twierdzą – zostało w obecnych decyzjach pominięte.

