Dywersja na trasie Warszawa–Lublin. Sprawę bada lubelska ABW
Dwa poważne incydenty na linii kolejowej między Lublinem a Warszawą postawiły służby w stan najwyższej gotowości. Sprawę potencjalnych aktów dywersji bada Policja i Delegatura Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Lublinie.
Niedzielny wieczór na trasie Świnoujście–Rzeszów przyniósł chwile grozy, gdy skład przewożący 475 pasażerów zatrzymał się gwałtownie w okolicach Puław. W jednym z wagonów doszło do wybicia szyb, najpewniej wskutek uszkodzenia trakcji. Na szczęście nikt nie ucierpiał, ale sytuacja od razu wywołała reakcję służb.
– Wstępne ustalenia potwierdzają wybicie szyb w jednym z wagonów, najprawdopodobniej przez uszkodzoną linię trakcyjną. Na szczęście nikomu nic się nie stało – przekazał podinsp. Andrzej Fijołek z lubelskiej policji.
Na miejsce skierowano funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, CBŚP oraz Delegaturę Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Lublinie. Działania prowadzone były pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Puławach.
To jednak nie jedyny niepokojący incydent na magistrali kolejowej między Lublinem a stolicą. Wcześniej tego samego dnia, w pobliżu wsi Mika w powiecie garwolińskim, doszło do kolejnego aktu dywersji. Premier Donald Tusk poinformował w mediach społecznościowych, że eksplozja ładunku wybuchowego doprowadziła do zniszczenia fragmentu toru.
– To bezprecedensowy atak wymierzony w bezpieczeństwo państwa i obywateli. Trwa śledztwo, znajdziemy sprawców – podkreślił szef rządu.
Maszynista jadącego tamtędy pociągu jako pierwszy zgłosił nieprawidłowości w infrastrukturze między Życzynem a Miką. Wstępne oględziny wykonane przez mazowiecką policję potwierdziły uszkodzenie torowiska.
Na miejscu pracują obecnie policjanci, prokuratura oraz Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. – ABW działa w ścisłej współpracy ze służbami kolejowymi i policją. Ostatnie ustalenia zostały przekazane premierowi – poinformował koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
Oba incydenty są analizowane pod kątem celowej dywersji, a służby nie wykluczają powiązań między zdarzeniami.
Fot. Policja

