Lubelski policjant uratował mężczyznę z płonącego auta. Kierowca był pijany i miał zakaz prowadzenia
Do groźnej sytuacji doszło w niedzielny poranek przy ul. Hajdowskiej w Lublinie. Policjant jadący na służbę zauważył dym wydobywający się z samochodu. W środku siedział mężczyzna, a auto miało uruchomiony silnik.
Interwencja miała miejsce w niedzielę rano przy ul. Hajdowskiej w Lublin. Podkom. Piotr Dąbrowski, dyżurny z V Komisariatu Policji, jadąc na służbę zauważył zaparkowane Renault, z którego tylnej części wydobywał się dym. Funkcjonariusz od razu zatrzymał się i wezwał służby ratunkowe.
Podczas zgłoszenia dostrzegł, że samochód ma włączony silnik, a w zadymionym wnętrzu siedzi mężczyzna. Policjant natychmiast podbiegł do auta i wyciągnął kierowcę na zewnątrz. Następnie wszedł do środka od strony pasażera i wyłączył silnik.
Jak przekazał podinsp. Kamil Gołębiowski, sytuacja była bardzo niebezpieczna, ponieważ zadymienie szybko się zwiększało, a ogień pojawił się już w tylnej części pojazdu.
Mężczyzna próbował jeszcze wrócić do auta, prawdopodobnie po swoje rzeczy. Policjant ponownie odciągnął go od samochodu i zaprowadził w bezpieczne miejsce.
Na miejsce przyjechali strażacy, ratownicy medyczni oraz patrol policji. 40-letni obywatel Mołdawii trafił do szpitala. Badanie alkomatem wykazało, że miał blisko 2 promile alkoholu w organizmie.
Policjanci ustalili również, że mężczyzna siedział za kierownicą przy uruchomionym silniku mimo obowiązującego sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.
– W tej sprawie prowadzone będzie dalsze postępowanie – poinformował poinsp. Gołębioski.

Fot. Policja

