Fałszywy alarm na kolei. 38-latek usłyszał zarzuty
Służby postawione na nogi, sprawdzany dworzec i tory kolejowe, a w tle groźba spalenia pociągu. Alarm w Rykach okazał się fałszywy, a jego autor – 38-letni mieszkaniec powiatu tarnobrzeskiego – trafił do tymczasowego aresztu.
Do zdarzenia doszło tuż przed świętami. Dyżurny Komendy Straży Ochrony Kolei odebrał zgłoszenie o rzekomym zagrożeniu spalenia pociągu na terenie Ryk. Po przekazaniu informacji rozmówca natychmiast się rozłączył. Zgłoszenie potraktowano bardzo poważnie i natychmiast przekazano je do właściwej jednostki Straży Ochrony Kolei oraz Policji.
Na miejsce skierowano wszystkie niezbędne służby. Funkcjonariusze dokładnie sprawdzili dworzec, tory kolejowe oraz infrastrukturę kolejową. W działaniach uczestniczyli również policjanci z grupy rozpoznania minersko-pirotechnicznego.
– Akcja była prowadzona z zachowaniem najwyższych procedur bezpieczeństwa. Po szczegółowym sprawdzeniu terenu nie ujawniono żadnych podejrzanych osób ani niebezpiecznych przedmiotów – przekazał asp. Łukasz Filipek, oficer prasowy KPP w Rykach.
Szybko stało się jasne, że zgłoszenie było fałszywe, a realne zagrożenie nie istniało.
Równolegle prowadzone były czynności mające na celu ustalenie autora telefonu. Śledczy ustalili, że zgłoszenia mógł dokonać 38-letni mieszkaniec powiatu tarnobrzeskiego. Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Usłyszał już zarzut wywołania fałszywego alarmu.
Na wniosek prokuratora sąd zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego tymczasowego aresztu na trzy miesiące.
38-latkowi grozi do 8 lat więzienia.

Fot. Policja

